Prowadzisz firmę. Chcesz logo. W sumie nic dziwnego – każdy chce. Piszesz do grafika, dostajesz trzy propozycje… i żadna Ci się nie podoba. Bo „jakieś takie nijakie”, „mało kolorów”, „czcionka za prosta”.
Zatrzymaj się na chwilę.
Zobaczmy, o co tak naprawdę chodzi w tym całym logo.
Nie robimy znaku „dla Ciebie”
Logo to nie tatuaż, który masz sobie wytatuować na nadgarstku i patrzeć na niego codziennie z dumą. To narzędzie. Ma działać. Ma pomagać Twojej firmie być zapamiętaną, wzbudzać zaufanie, wyglądać profesjonalnie. To, że Tobie się coś nie podoba, nie znaczy, że nie działa. I odwrotnie – coś może wyglądać super, ale totalnie nie pasować do Twojej branży albo stylu komunikacji.
Klienci to nie Ty
To, że lubisz błękit i „bardziej ozdobne literki”, nie oznacza, że klient też to kupi. Logo powinno być zaprojektowane z myślą o odbiorcy. Przykład?
Miałam klientkę – robiła piękne, minimalistyczne świeczki. Naturalne, zero plastiku, zero kiczu. A ona chciała logo ze złotymi zawijasami i piórkiem. „Bo ładne”. No ładne – ale pasowało bardziej do salonu fryzjerskiego niż do ekologicznego rękodzieła.
Zrobiłam dwie wersje – jedną „ładną dla niej” i jedną pod klienta. Zgadnij, która wygrała, jak wrzuciła obie na Instagram do głosowania? No właśnie.
To nie znaczy, że masz się nie odzywać
Nie chodzi o to, żebyś nie miał zdania. Wręcz przeciwnie – fajnie, jak klient mówi, co lubi, a czego nie. Ale warto też zaufać, że grafik nie wrzuca przypadkowego fontu, bo akurat taki mu się kliknął. Jeśli coś wygląda „zbyt prosto”, to może właśnie dlatego, że prostota działa najlepiej? Że Twoje logo ma się wyróżniać nie błyskotkami, tylko czystą formą?
Na koniec
Projektowanie logo to trochę jak szycie garnituru. Ty możesz powiedzieć, że wolisz luźniejszy krój albo inny materiał, ale to krawiec wie, że jak założysz to na spotkanie z klientem, to masz wyglądać jak profesjonalista, nie jak bohater mema.
Więc jeśli masz przed sobą logo i czujesz, że „to nie do końca moje klimaty” – zapytaj:
Czy to logo podoba się moim klientom? Czy oddaje to, czym się zajmuję? Czy wygląda dobrze na stronie, wizytówce, w stopce maila?
Jeśli tak – może jednak warto dać mu szansę. Nawet jeśli nie byłoby Twoim wyborem na kubek do kawy.



